Dzieci są w dużym stopniu narażone na sugestie umieszczone w reklamach. Chłoną bardzo szybko różne treści, a z racji tego że same nie są w stanie obiektywnie ocenić pewnych rzeczy bardzo łatwo są w stanie uwierzyć, że reklamowany produkt prezentuje się tak dobrze w rzeczywistości. Producenci reklam wykorzystują naiwność najmłodszych konsumentów zarzucając przerwy pomiędzy kolejnymi bajkami lub programami edukacyjnymi spotami reklamowymi z ofertą produktów dla dzieci. Są to najczęściej zabawki, w przypadku dziewczynek lalki , a w przypadku chłopców samochody lub klocki. Jednak bardzo często firmy decydują się na wypuszczenie na rynek szerokiej gamy produktów skierowanych bezpośrednio do dzieci. Z danym logo sprzedawane są etui na telefon, aparat fotograficzny, zeszyty, piórniki oraz torby. Pomysłowość producentów nie zna tak naprawdę granic, a małolat uważa, że reklamowany produkt jest mu niezbędny. To na rodzicach spoczywa obowiązek dopilnowania jakie programy oraz jakie audycje nasze dziecko ogląda w telewizji. Postarajmy się tak zorganizować jego czas spędzony przed telewizorem aby maluch oglądał jak najmniej reklam.

Negatywny wpływ reklam na dzieci

W przerwie pomiędzy programami możemy na przykład zaproponowanie przyrządzenia przylaski, którą dziecko zrobi samodzielnie. Może również pomóc nam w sprzątaniu. Podczas dziesięciominutowej przerwy można sprzątnąć kurze z kredensu. Nie jest to ciężka praca, a oderwanie wzroku od telewizora z pewnością przyniesie wiele pożytku. Producenci artykułów przeznaczonych dla dzieci nie powinni reklamować swojego asortymentu podczas programów skierowanych do najmłodszych lecz podczas filmów i audycji oglądanych przez ich rodziców. Dziecko nie powinno być narażone na manipulacje marketingowe od najmłodszych lat. Jego duża wrażliwość na opinie i sugestie zasłyszane w otoczeniu, w tym również w telewizji powoduje, ze bardzo często podczas zakupów będzie domagało się od nas kupna zupełnie nie przydatnego i nie potrzebnego artykułu. Trudno nam będzie wyperswadować mu, że nie jest to właściwy pomysł. Dziecko nie kieruje się racjonalnymi argumentami, lecz swoimi dziecinnymi emocjami i kaprysami.